palcami rozrywasz błękity
nieba i lekkość bieli
chmur namalowanych akwarelą
przyciągasz do twarzy
jak kołdrę z aksamitu snów
i zbierasz kwiaty
kwitnące w mroźnych ostępach
grudniowych lasów
biegasz po dywanie mchów
lekkimi stopami
jak zaczarowany motyl
w drżeniach muzyki wiatru
w śpiewie ukrytych tajemniczych
pieśni ziemi
pachnącej uśpieniem
srebrnociepłej zimy
