RSS
 

Zatkany kanalik łzowy

26 sty

To kolejna niemiła historia z życia naszego synka. Ci, którzy czytają ten wpis na pewno już wiedzą czym jest zatkany/przytkany kanalik łzowy. Nasz Rysio borykał się z tym od urodzenia. Codzienne przemywanie, zaklejone oczko… Bywało różnie – w zależności od pogody i innych rzeczy ropienie wracało bądź nie. Poszukiwanie informacji na ten temat, opinii… Czekaliśmy aż przejdzie, ale czasami się nasilało, więc do okulisty… Tam zalecono nam masowanie i krople. Ale problem wracał. Następny okulista – prywatnie. Pani pracująca w klinice, w której dokonuje się zabiegu przepychania kanaliku łzowego u małych dzieci. Pani niemal na nas nakrzyczała, jak możemy czekać tyle miesięcy… Mieliśmy z mężem okropny mętlik w głowie. Raz byliśmy pewni, że musimy poddać się zabiegowi, a za chwilę ogarniało nas mnóstwo wątpliwości. Takie małe dziecko zamknięte w pomieszczeniu z obcymi ludźmi, którzy wpychają mu do żyłki przy oku cienką rurkę? Bez narkozy… Zresztą kiedyś ludzie też musieli mieć takie przypadłości, takich zabiegów jeszcze nie było, a przecież nikt nie chodzi z zaropiałym okiem… Znalazłam jedynego lekarza, który nie jest zwolennikiem przepychania kanalika u dzieci przed 1 rokiem życia. To link do wywiadu z nim: http://www.mamazone.pl/tv/film,5574,niedrozny-kanalik-lzowy-u-niemowlaka.aspx  Dotarłam do tego pana. Utwierdził mnie w tym, że warto jeszcze poczekać, bo 95% dzieciom do 1 r. ż. kanalik sam się odtyka! Kierując się jednak intuicją czekaliśmy…

           W 11 miesiącu życia Rysiowi po prostu przeszło! Nie do wiary! Byliśmy tak szczęśliwi… Ale pamiętajcie… kilka razy dziennie masaż, który musi pokazać dobry okulista… Pielęgnacja, żeby nie zrobiło się jakieś zakażenie. Kontrola okulistyczna. No i KAŻDY PRZYPADEK JEST INNY! Wyciągnęliśmy wniosek, że przepychanie kanalika to kolejny biznes. Prywatnie kosztuje ok 300 zł. Żaden okulista nie poinformował nas, że może to przejść samoistnie, jakie są statystyki. Oczywiście u każdego może być inaczej, ale warto wiedzieć.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii zdrowie dziecka

 

Pleśniawki u niemowląt

19 mar

Zacznę może od tego, co może być przyczyną pojawiania się pleśniawek. Kochane mamy – nie bierzcie smoczków malców do buzi! Bakterie, które mamy w buzi są tolerowane przez nasz organizm, ale u malca mogą wywołać pleśniawki! Przez miesiąc dawaliśmy Rysiowi smoczek i niestety popełniałam ten rażący błąd – oblizywałam ten przedmiot, który potem wkładałam mu do buzi. A przecież może to skutkować przeniesieniem innych paskudnych bakterii i  wirusów. Nie róbmy tego!

Ale jak sobie z nimi radzić? Najczęściej stosuje się Nystatynę. I tak, kiedy u nas pojawiły się malutkie białe plamki pleśniawek na wewnętrznej stronie policzków pediatra przepisała nam Nystatynę. Po użyciu całej buteleczki pleśniawki się tylko rozprzestrzeniały. Oczywiście stosowałam należytą higienę (częste mycie, wygotowywanie codzienne gryzaków, częsta zmiana bielizny itd.).  Tak więc ponownie wypisano nam Nystatynę. I dalej nic. Potem na własną rękę stosowałam przez kilka dni Aftin, ale tego raczej nie wolno stosować przy tak małych dzieciach. W ten sposób męczyliśmy się z pleśniawkami ok 2 miesiące. Aż do pewnego odkrycia… Witamina C w kroplach. Kupiłam buteleczkę witaminy C dla dzieci. Smarowałam palcem kilka razy dziennie. Mniej więcej po tygodniu nie było śladu po pleśniawkach! Nie mogłam uwierzyć, takie proste rozwiązanie. Nystatyna jest zasadowa, witamina C kwaskowa. Podziałało. Warto spróbować – dla mnie to było wybawienie.

Jeszcze jedna ważna rzecz – nie słuchajcie starych, „dobrych” rad, aby smarować dziecku pleśniawki moczem – tam są szkodliwe bakterie! Doradzano mi tak, ale byłam negatywnie do tego sposobu nastawiona. Jednak zapytałam o  zdanie na ten temat moją pediatrę – niemalże na  mnie nakrzyczała, że w ogóle coś takiego mi przyszło do głowy.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii zdrowie

 

Zakrętami przez niemowlęctwo

19 mar

Z wykształcenia jestem pedagogiem.Jeszcze podczas studiów pracowałam jako niania, jako wolontariusz w świetlicy środowiskowej, a po studiach jako wychowawca w domu dziecka. Myślałam, że wiem już wiele o dzieciach, jednak prawdziwe wyzwania nadeszły, kiedy narodził się Rysio… Wiedzielismy z mężem, że będzie spory, nie sądziliśmy jednak, że aż tak – urodziliśmy w przedłużających się mękach ważącego 4670 kg Rysia. Wspaniałe szczęście! Teraz synek ma już 11 miesięcy, jest zdrowy, silny i bardzo pogodny. Jednak ten niespełna rok był dla nas prawdziwym wyzwaniem, pełnym trudnych sytuacji z jakimi muszą się uporać świeżo upieczeni rodzice. I o tym właśnie jest mój blog…
Pomyślałam, że matek z takimi problemami w Polsce jest tysiące. Szukają odpowiedzi na te same pytania dotyczące zdrowia i opieki niemowląt co ja. W internecie rzeczywiście można znaleźć odpowiedzi na te pytania. Mnóstwo odpowiedzi. Ale właśnie… Każda z nas, która próbowała sobie odpowiedzieć na jakieś pytanie (np. szczepić czy nie szczepić?) wie, że teorii jest sporo. Ja jestem osobą, która zanim podejmie decyzje musi sprawdzić wszystkie teorie i z wielu źródeł, dokładnie przeanalizować i sprawdzić opinie innych.A na sam koniec korzystam również ze swojej intuicji, która została ukierunkowana poprzez zebraną wcześniej wiedzę. Jak to wygląda w praktyce? Jako bazę traktuję wiedzę pedagogiczną, jaką zdobywałam przez 5 lat studiów, czytam książki o niemowlętach, których wciąż przybywa w mojej domowej biblioteczce. Następnie przeszukuję przez kilka dni internet czytając różne teorie, później „buszuję” po forach internetowych, a w międzyczasie dzwonię i rozmawiam z młodymi i starszymi matkami. To wszystko filtruję przez zdrowy rozsądek i analizuję. Wyciągnięte przeze mnie wnioski muszą się zgadzać z moja intuicją. Jestem osobą, która wierzy w naukę, dlatego badania naukowców biorę sobie bardzo do serca. Ale wierzę również w Pana Boga, dlatego zawsze proszę go o mądrość w wychowaniu. I tak przeszliśmy już z mężem i Rysiem zwycięsko przez różne problemy i zagadnienia związane z niemowlęctwem. Dlatego piszę ten blog. Chcę wiedzę, która jest różna i rozproszona przedstawić w tym miejscu. Skoncentrować ją tutaj bazując na naszych doświadczeniach. Wskazując różne teorie jakie poznaliśmy dotyczące danego problemu i wnioski jakie wyciągnęlismy. Oczywiście efekt w praktyce również. Pragnę, by matki mogły zaoszczędzić czas. Jednak zawsze uważam, że w działaniu najważniejsza jest intuicja matki (pod warunkiem, że posiadła ona wcześniej odpowiednią wiedzę).
Zagadnienia o jakich napiszę to między innymi: pojawienie się pleśniawek, zatkany kanalik łzowy, ciemieniucha, kręcz, złamany obojczyk podczas porodu, krwiaki, przepuklina pępkowa, wybór fotelików, wybór bucików, żywienie, szczepienia nieobowiązkowe, kolka i inne. Zachęcam.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii zdrowie dziecka